Reprezentacja Polski udanie rozpoczęła serię meczów kontrolnych, pokonując w Elektrenach Litwę 3:1. Biało-czerwoni trafiali w każdej tercji, a dwa gole zdobyli podczas gier w przewadze. To starcie podsumowaliśmy wspólnie z Christianem Mroczkowskim.
"Mroczek" wystąpił w drugiej formacji u boku Arona Chmielewskiego i Szymona Kiełbickiego, będąc aktywnym ogniwem ofensywy. Miał kilka szans, ale nie zdołał się wpisać na listę strzelców.
– Było trochę widać, że dawno nie graliśmy, ale zwycięstwo jest najważniejsze. W przewagach i osłabieniach wypadliśmy na sto procent – zaznaczył napastnik.
Początek spotkania nie należał jednak do najłatwiejszych, choć nasz zespół szybko objął prowadzenie, wykorzystując liczebną przewagę. W trudniejszych momentach nasza kadra mogła liczyć na wsparcie bramkarza - Macieja Miarki.
– Litwini zaczęli mecz bardzo agresywnie w pierwsze dziesięć minut, ale potem kontrolowaliśmy grę praktycznie cały czas. Litwa tylko czekała na nasze błędy w defensywie. Maciek super bronił i kilka razy uratował nas w kluczowych momentach – ocenił.
Mimo zwycięstwa, w drużynie panuje świadomość, że przed kolejnymi spotkaniami jest jeszcze sporo do poprawy.
– Cel na najbliższy mecz? Poprawić skuteczność i mniej błędów w defensywie – przyznał Mroczkowski.
Dla zawodnika występ w kadrze to również ważny etap w walce o miejsce na Mistrzostwach Świata Dywizji IA. W ostatnim czasie zmienił swoją rolę, co - jak sam podkreśla - może działać na jego korzyść.
– Jestem wdzięczny, że dostałem szansę, żeby wrócić do reprezentacji. W tym roku zmieniłem pozycję w Bytomiu i grałem na środku ataku, ale mogę grać na każdej pozycji w ataku. Mam szansę, żeby pokazać swoje umiejętności i walczyć o miejsce, żeby zagrać na Mistrzostwach Świata. Będę robił wszystko przez te następne trzy tygodnie, żeby to osiągnąć – zakończył.
Czytaj także: