Hokej.net Logo

Zapowiedź sezonu NHL - cz. 1

2009-09-29 09:30 NHL
Zapowiedź sezonu NHL - cz. 1

Już w czwartek staruje 92. sezon najlepszej hokejowej ligi świata - NHL. Wszystkich, którzy latem nie śledzili wydarzeń w niej dość uważnie zapraszamy do naszego przeglądu sytuacji we wszystkich klubach rozpoczynających walkę o Puchar Stanleya. Dziś część pierwsza - Konferencja Zachodnia.

Anaheim Ducks - "Kaczory" w ubiegłym sezonie były najbliżej wyeliminowania Detroit Red Wings przed finałem NHL, a wcześniej w pokonanym polu pozostawiły zdobywcę Presidents` Trophy, San Jose Sharks. W nowym sezonie zespół z Kalifornii znów chce włączyć się do walki o najwyższy cel. Latem ekipę wzmocnili przede wszystkim Joffrey Lupul i wieloletni kapitan Montréal Canadiens Saku Koivu. To ten ostatni ma być środkowym drugiego ataku, za Ryanem Getzlafem.

Swój definitywnie ostatni sezon w NHL rozpoczyna Teemu Selänne, który chciałby odejść jako mistrz NHL. W ataku biorąc pod uwagę prognozowany rozwój Bobby`ego Ryana i obecność w składzie jednego z najlepszych środkowych świata, Getzlafa Ducks są bardzo groźni. Obroną wciąż będzie dowodził Scott Niedermayer, ale już bez pomocy Chrisa Prongera oddanego do Filadelfii. Jeśli dodać do tego fakt, że w klubie nie ma już żadnego ze znakomitych defensywnych napastników błyszczących w finałach 2007 - Travisa Moena, Roba Niedermayera i Samuela Påhlssona pytań o postawę obronną zaczyna przybywać.

Do tego w bramce zanosi się na zmianę pokoleniową. W ubiegłym sezonie Jonas Hiller okazał się pewniejszy, niż nękany problemami osobistymi Jean-Sébastien Giguère. Kibice z Anaheim zadają sobie pytanie, czy Szwajcar jest już gotowy by poprowadzić zespół do triumfu w lidze, a jeśli nie to czy będzie w stanie to zrobić po raz kolejny Giguère. Tak czy inaczej jednak w przypadku Ducks kwestią główną nie jest chyba jednak awans do playoffów, a pytanie, jak długo będą w stanie w nich zostać.

Calgary Flames - Po nieudanym ubiegłym sezonie kontrowersyjnego Mike`a Keenana w boksie "Płomieni" zastąpił Brent Sutter, który zdążył już z New Jersey Devils przekonać się, że prowadzenie drużyny w NHL to nie to samo, co walka o medale nawet na Mistrzostwach Świata juniorów. Działacze z Alberty uznali, że najważniejsze braki ich zespół ma w obronie, więc pozyskali z Florida Panthers Jaya Bouwmeestera, który ma być drugim najważniejszym defensorem obok Diona Phaneufa.

Jeśli Flames mają się włączyć do gry o Puchar Stanleya ten ostatni także musi się poprawić, bowiem biorąc pod uwagę jego potencjał sezon 2008-09 był zbyt nierówny. Swój trzynasty sezon w NHL rozpoczyna Jarome Iginla. Są tacy, którzy twierdzą, że byłoby niesprawiedliwe, gdyby właśnie ten gracz odszedł z ligi bez zdobycia Pucharu Stanleya. Mimo, że Iginla jeszcze nie kończy kariery to czasu na zdobycie tego trofeum ma coraz mniej.

Kapitana Flames w strzelaniu goli z pewnością wspomogą Olli Jokinen i Daymond Langkow, ale poza nimi próżno szukać w składzie ekipy z Calgary regularnie i często punktujących napastników, a Bouwmeester i Phaneuf poza punktowaniem mają swoje zadania defensywne.

Chicago Blackhawks - "Czy to ten rok?" - to pytanie zadają sobie najczęściej kibice w Chicago. Ich zespół nie zdobył Pucharu Stanleya od 48 lat - to druga najdłuższa taka seria w historii NHL. Wiele wskazuje na to, że tym razem może się udać. Za rok Blackhawks mogą mieśc kłopoty z "salary cap", ale zanim to się stanie jeszcze raz powalczą u Puchar, którego wiosną byli już całkiem blisko. Ekipę wzmocnili latem: Marián Hossa (40 goli w ostatnim sezonie) i mający już doświadczenie w zdobywaniu Pucharu Stanleya Tomáš Kopecký.

Pamiętając o wciąż rozwijających się, ale już będących gwiazdami NHL Patricku Kane i Jonathanie Toewsie oraz wspomagających ich Patricku Sharpie i Krisie Versteegu widać, że dawno minęły czasy, gdy Central Division była dywizją Detroit Red Wings. W obronie ekipa Joela Quenneville`a ma ofensywnych Briana Campbella i Duncana Keitha oraz potężnych Cama Barkera i Brenta Seabrooka. Problemy? Nikołaj Chabibulin odchodząc do Edmonton Oilers zostawił Cristobala Huet bez sprawdzonego w NHL zmiennika.

Do tego Hossa nie zacznie grać wcześniej, niż w listopadzie, a "Hawks" wygrali latem tylko jeden mecz sparingowy z rywalami z NHL. Mimo wszystko jeśli Quenneville znajdzie odpowiednie ustawienie formacji, a Huet potwierdzi to, co już wielokrotnie pokazywał - że potrafi wytrzymać presję playoffów zespół z Chicago czeka długi sezon.

Colorado Avalanche - Era "Po Joe Sakicu" zaczyna się w Denver bez większych nadziei. Żaden klub nie jest w stanie bez problemów poradzić sobie z odejściem jednego z najlepszych hokeistów wszech czasów. Tym bardziej nie zrobi tego trzeci najsłabszy zespół ubiegłego sezonu. Zamiast jednak załamywać ręce Avalanche zaczynają przebudowę swojego zespołu. Oprócz Sakica ekipę opuścił także doświadczony Ryan Smyth, który przeniósł się do Los Angeles.

To sprawiło, że najstarszym napastnikiem w drużynie jest dziś 34-letni Darcy Tucker, a ponad 30 lat ma jeszcze tylko Milan Hejduk. Liderem ofensywy musi jednak zostać Paul Stastny. Amerykanin po zepsutym kontuzjami ubiegłym sezonie tym razem liczy na zdrowie i powrót do lat, kiedy zdobywał ponad 70 punktów w sezonie. Wspomagać go będą Hejduk i Marek Svatoš. Poza tym w ataku są jeszcze: wracający na pozycję skrzydłowego Wojtek Wolski, który wciąż w NHL zawodzi, T.J. Hensick i 18-letni debiutant (nr 3 draftu), Matt Duchene.

Odmłodzenia wciąż wymaga niezbyt mocna linia obrony, a w bramce być może wreszcie pierwszym będzie przybyły z Florida Panthers Craig Anderson. Nowy trener Joe Sacco ma przed sobą dużo pracy, która od przyzwyczajonych do innych wyników kibiców w Denver będzie wymagała dużo cierpliwości.

Columbus Blue Jackets - Zespół Blue Jackets odprawił wreszcie playoffowe egzorcyzmy i po raz pierwszy w historii nie zakończył sezonu po 82 meczach. Kibice z Ohio liczą, że ich ulubieńców nie dotknie "kac playoffowy", odpowiednik tego dotykającego drużyny po zdobyciu Pucharu Stanleya. Steve Mason, bez którego wiosennych playoffów by nie było w ciągu pół roku został MVP Mistrzostw Świata U-20 i najlepszym debiutantem sezonu, ale schody dopiero się zaczynają.

Bardzo ciekawe będzie, jak 21-latek, który dotąd korzystał w NHL ze swojego entuzjazmu i małej wiedzy o nim wśród napastników poradzi sobie z większą presją. Rick Nash w ostatnim sezonie strzelił 40 goli, ale wciąż pojawiały się pytania, czy z centrem światowej klasy nie grałby lepiej. Nie ma wątpliwości, że kapitan Blue Jackets musi prezentować 100 % swoich możliwości, by jego drużyna spisała się w tym sezonie jeszcze lepiej, niż w ostatnim.

Ekipa z Columbus ma w ataku kilku niezłych, choć niedocenianych zawodników, takich jak Derick Brassard, czy Kristian Huselius oraz dwie wschodzące gwiazdy - Nikitę Fiłatowa i Jakuba Voráčka. Dopiero sezon pokaże jednak, na ile stać podopiecznych Kena Hitchcocka tym razem.

Dallas Stars - Kolejny zespół wracający do gry po słabym ubiegłym sezonie. W Teksasie nie doszło do wielkiej rewolucji, a najważniejszą zmianą było zastąpienie trenera Dave`a Tippetta Marcem Crawfordem. Ekipa Stars liczy tym razem na brak problemów z kontuzjami i powrót do wysokiej formy Marty`ego Turco, który bez wątpienia był w ostatnim sezonie jednym z najgorszych bramkarzy całej ligi.

Patrząc na skład Dallas Stars można jednak dostrzec kilka powodów do optymizmu. Loui Eriksson ma za sobą życiowy sezon, w którym zdobył 36 goli, a Mike Ribeiro, Brad Richards i James Neal to także gracze bardzo groźni dla rywali. Jeśli jeszcze zdrowy będzie (a tego brakowało w ubiegłym sezonie) Brenden Morrow to z pomocą niezniszczalnego Mike`a Modano Stars mogą strzelać w tym sezonie dużo goli.

Nieco gorzej jest w obronie, formacji wyraźnie odmłodzonej. Taki zabieg ma pomóc za kilka lat, ale dziś może stwarzać drużynie problemy. Celem dla Dallas Stars mimo wszystko jest awans do playoffów, choć pewnie trudno byłoby na takie zakończenie rozgrywek zasadniczych postawić cały majątek.

Detroit Red Wings - Przedstawiciele wszystkich klubów NHL zachodzą w głowę, jak władze Red Wings są w stanie bez przerwy utrzymywać swój zespół w erze "salary cap" w czołówce całej ligi. Tym razem pewnie nie będzie inaczej, choć w obozie najlepszego klubu ostatniego dziesięciolecia pojawiły się oznaki niepewności. "Czerwone Skrzydła" straciły Puchar Stanleya, a latem odeszli Marián Hossa, Jiři Hudler, Tomáš Kopecký i Mikael Samuelsson, którzy razem strzelili w ubiegłym sezonie 88 goli.

Wracający do Detroit Todd Bertuzzi i Jason Williams nie są graczami mogącymi tak, jak Hossa strzelić w jednym sezonie po 40 goli, ale trener Mike Babcock zrobi wszystko, by załatać powstałe dziury. Bez większych zmian obyło się w obronie finalistów ubiegłego sezonu, a Chris Osgood pewnie nadal będzie krytykowany i znów zrobi wszystko, by dowieść, że zarzuty do jego występów nie mają podstaw.

W ubiegłym sezonie Red Wings grali znakomicie w przewagach i fatalnie w osłabieniu. Jeśli uda się utrzymać ten pierwszy trend i poprawić drugi będą gotowi do walki o obronę tytułu najlepszej drużyny Zachodu, a później...

Edmonton Oilers - Po ośmiu latach z drużyną rozstał się Craig MacTavish, którego na stanowisku trenera zastąpił Pat Quinn. Ten ostatni zdobywając w ciągu ostatnich 18 miesięcy Mistrzostwo Świata w kategoriach U-18 i U-20 udowodnił, że wie, jak pracować nawet z młodszymi graczami, niż ci, których ma do dyspozycji w Edmonton, ale w NHL nie pracował od czterech lat. Drużyna "Nafciarzy" przed dwoma laty nie awansowała do playoffów mimo świetnej końcówki sezonu.

W ubiegłym roku było odwrotnie - jeszcze na 10 meczów przed końcem rozgrywek zasadniczych szanse na awans były duże, ale zniweczyła je fatalna postawa w ostatnich spotkaniach. Fanatyczni kibice w Edmonton wierzą w odpowiednie połączenie tych elementów tym razem. Quinn ma pod swoją opieką dość młody skład z kilkoma naprawdę zdolnymi graczami, takimi jak Tom Gilbert, Andrew Cogliano, Robert Nilsson, Patrick O`Sullivan, czy - być może przede wszystkim - Sam Gagner.

Wśród bardziej doświadczonych graczy do Aleša Hemskýego, Dustina Pennera, Shawna Horcoffa i Sheldona Souraya dołącza wracający do rodzinnego miasta Mike Comrie. W bramce stanie występujący ostatnio w Chicago Blackhawks Nikołaj Chabibulin. Czy o rok starsza i bardziej dojrzała drużyna pod wodzą Quinna wreszcie znajdzie drogę do playoffów?

Los Angeles Kings - Wiele rzeczy zmieniało się w ostatnich latach w NHL, ale od 2002 roku jedno było pewne - Los Angeles Kings nie grają w playoffach. Czy tak będzie nadal? Drużynę z Kalifornii wzmocniło latem właściwie dwóch graczy - Ryan Smyth i Rob Scuderi. Smyth wciąż jest uważany za znakomitego skrzydłowego i jednego z najlepszych w NHL specjalistów od zmieniania toru lotu krążka tuż przed bramkarzem.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że sława byłego kapitana Edmonton Oilers wynikająca z jego zdolności przywódczych zawsze wyprzedzała faktyczne umiejętności. Smyth ma dać doświadczenie atakowi Kings, w którym już znajdują się tak zdolni gracze, jak Dustin Brown, Aleksander Frołow, czy Anže Kopitar. Scuderi z kolei nie rzuca się specjalnie w oczy, ale bez niego Pittsburgh Penguins pewnie nie zdobyliby w czerwcu Pucharu Stanleya.

Taki gracz w składzie nie tylko zapewni świetne bronienie w osłabieniu, ale także pomoże młodym defensorom, których w składzie "Królów" nie brakuje (Drew Doughty - 19 lat, Thomas Hickey - 20). Odwieczne w Kalifornii problemy w bramce może rozwiązać Jonathan Quick, który - nomen omen - szybko w ubiegłym sezonie pokazał, że potrafi grać na tym poziomie, a do tego jest także coraz bardziej dojrzały Jonathan Bernier.

Minnesota Wild - Jacques Lemaire, który w ostatnich latach - słusznie czy nie - stał się symbolem defensywnego hokeja wrócił do New Jersey Devils. Czy to oznacza, że Wild zaczną teraz grać ofensywnie? Nie tak szybko. Nowy trener Todd Richards dostaje w spadku po poprzedniku skład, w którym próżno szukać choć jednego gracza z potencjałem pozwalającym na zdobycie 100 punktów w sezonie.

Być może Mikko Koivu i pozyskany z Blackhawks Martin Havlát dostając od szkoleniowca odpowiednio dużo swobody w ataku strzelą więcej goli, niż do tej pory, ale żaden z nich nie jest graczem o potencjale umożliwiającym dominowanie w NHL. Niklas Bäckström w bramce miał w ubiegłym sezonie jedne z lepszych statystyk w NHL, ale Fin podobnie jak kiedyś Martin Brodeur po odejściu Lemaire`a z New Jersey Devils będzie musiał udowodnić, że było to zasługą jego postawy, a nie stylu gry drużyny.

W obronie rządzić powinni Brent Burns wracający po operacji barku i Czech Marek Židlický. Celem na ten sezon będzie dla ekipy z St. Paul awans do playoffów. Jednak nawet jeśli uda się to osiągnąć siła ofensywna wydaje się zbyt słaba, by liczyć na wielkie w nich dokonania.

Nashville Predators - Podobnie jak w przypadku Wild ekipie z Nashville brakuje prawdziwej ofensywnej gwiazdy. Dość powiedzieć, że w ubiegłym sezonie żaden z jej zawodników nie osiągnął granicy 70 punktów. Jak zwykle najczęściej z napastników punktować powinni Jason Arnott, J. P. Dumont i David Legwand, ale jeśli w trójkę osiągną 200 punktów trener Barry Trotz będzie mógł być zadowolony.

Gwiazdę Predators mają za to w obronie. Shea Weber ma za sobą życiowy sezon w którym zdobył 53 punkty i stał się jednym z liderów drużyny. Wspomagać go będą Ryan Suter i Dan Hamhuis, ale latem działacze z Nashville nie powalczyli o jednego ze swoich cichych bohaterów. Greg Zanon jest jednym z najbardziej niedocenianych obrońców NHL, ale swoje umiejętności w bronieniu osłabień i blokowaniu strzałów będzie nadal demonstrował już w Minnesota Wild.

Phoenix Coyotes - Kiedy latem przywoływano tę nazwę mówiono o wszystkim, ale najmniej o hokeju. Uwagę kibiców przykuwały sprawy bankructwa, zmian właścicielskich, przeniesienia klubu do Kanady, a dopiero w ostatnich dniach zmiana trenera. Skończyła się nieudana przygoda Wayne`a Gretzky`ego z "Kojotami", choć trzeba uczciwie przyznać, że skład, jakim "The Great One" dysponował nie ułatwiał mu pracy.

Zespół, który odziedziczył po Gretzkym nowy trener, Dave Tippett nie wydaje się gotowy na odnoszenie sukcesów dziś, ale gdyby przenieść go w czasie np. do 2013 roku powinien być niezwykle mocny. Duńczyk Mikkel Bødker ma dopiero 19 lat, a za sobą już jeden pełny sezon w NHL. Peter Mueller i Martin Hanzal są niewiele starsi. Dowodzić młodą linią ataku mają oczywiście kapitan, Shane Doan i Matthew Lombardi, a do NHL wraca także Radim Vrbata.

W obronie jest doświadczony, choć chyba mający najlepsze lata za sobą Ed Jovanovski, a także zdolny i ciągle perspektywiczny Keith Yandle. Swoją grę z ubiegłego sezonu musi za to poprawić Ilia Bryzgałow, bowiem Jason LaBarbera nie wydaje się pewnym zmiennikiem w bramce. Dave Tippett mimo kłopotów w klubie dostał drużynę od której nie oczekuje się wielkich rzeczy dziś, ale były trener Dallas Stars może pokazać swoje trenerskie umiejętności formując ją odpowiednio na przyszłość.

San Jose Sharks - Na pytanie czego brakuje tej drużynie do zdobycia Pucharu Stanleya chyba nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Sharks niemal zawsze należą do najlepszych drużyn sezonu zasadniczego i zawsze zawodzą w playoffach. Nawet w ostatnim sezonie, kiedy zdobyli Presidents` Trophy nie przełamali postsezonowej niemocy odpadając w pierwszej rundzie z Anaheim Ducks.

Prawdopodobnie działacze Sharks uznali, że do odnoszenia sukcesów brakuje im wybitnego strzelca, stąd po długich rozmowach do Kalifornii zawitał Dany Heatley. Joe Thornton być może nie jest już tak dobry, jak przed trzema laty, ale to wciąż jeden z najlepszych rozgrywających w świecie hokeja i nie ma co ukrywać, że pierwszy atak "Rekinów" w prognozowanym składzie Heatley - Thornton - Devin Setoguchi wygląda dla rywali przerażająco.

W obronie zabraknie w nowych rozgrywkach Christiana Ehrhoffa i Brada Lukowicha i może to przynieść nieoczekiwane problemy, zwłaszcza, że trzech najlepszych defensorów Sharks - Rob Blake, Dan Boyle i Marc-Édouard Vlasic to obrońcy ofensywni. Pierwsi dwaj w dodatku mają już swoje lata. Ma je także Jewgienij Nabokow, ale to wciąż jeden z najpewniejszych bramkarzy NHL. Przed sezonem więc jest w San Jose podobnie, jak co roku - wielkie nadzieje zmieszane z wielkimi obawami.

St. Louis Blues - Są tacy, którzy twierdzą, że Blues mają najlepszych młodych graczy w NHL. Patrik Berglund, Erik Johnson, T. J. Oshie i David Perron - żaden z nich nie skończył jeszcze 23 lat, a David Backes i Alexander Steen mają po 25. Jeśli trener Andy Murray podobnie, jak w ubiegłym sezonie znajdzie dobry sposób na zmieszanie młodych z bardziej doświadczonymi Keithem Tkachukiem, Andym MacDonaldem, Bradem Boyesem, czy wracającym po kontuzji Paulem Kariyą sezon 2009-10 nie musi się dla ekipy z St. Louis zakończyć na pierwszej rundzie playoffów.

Zwłaszcza, że młodzi gracze mają za sobą doświadczenie z całego sezon i powinni być jeszcze lepsi. Chris Mason w bramce był cichym bohaterem ubiegłego sezonu w którym Blues wrócili do playoffów po 5 latach przerwy. Nie oznacza to jednak, że będzie on pierwszym bramkarzem, bowiem drużynę wzmocnił Ty Conklin, nieźle spisujący się w ubiegłym sezonie w Detroit Red Wings. Blues byli najlepszym zespołem drugiej części poprzednich rozgrywek i jeśli zdołają swoją świetną dyspozycję rozciągnąć na 82 mecze czeka ich bardzo ciekawy sezon.

Vancouver Canucks - Roberto Luongo wciąż pamięta rozczarowanie związane z odpadnięciem w drugiej rundzie ostatnich playoffów przeciwko Chicago Blackhawks. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, że w ostatnim meczu wpuścił wówczas 7 goli. Luongo nadal jest jednak bramkarzem wybitnym, a chęć naprawienia własnych błędów będzie napędzała jego grę w nowym sezonie, zwłaszcza że walczy także o miejsce w bramce Kanady na Igrzyskach Olimpijskich we własnym mieście.

Do Canucks przylgnęła etykietka zespołu ze słabą formacją ataku. Może to nieco zaskakiwać biorąc pod uwagę, że tworzą ją m.in. bracia Sedinowie, Pavol Demitra, Alexandre Burrows i Ryan Kesler, którzy razem w ubiegłym sezonie strzelili niemal 130 goli, a w nowym sezonie dołączy do nich Mikael Samuelsson. Nie ulega jednak wątpliwości, że jako drużynie mierzącej w Puchar Stanleya Canucks brakuje nieco "siły ognia", zwłaszcza że karierę zakończył Markus Näslund.

Obronę udało się latem wzmocnić Lukowichem i Ehrhoffem oraz niezwykle doświadczonym Mathieu Schneiderem, ale osłabiło ją odejście do Tampa Bay Lightning Mattiasa Öhlunda. Mimo wszystko kibice w Vancouver liczą na krok w przód w porównaniu z ubiegłym sezonem. Czy będzie on jednak tak duży, jak ten w ich marzeniach?

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Wypowiedz się o hokeju!
Shoutbox
  • Paskal79: Najsłabsze ogniwo Bednarek,no tak w72 nie było MS jak mi się zdaję może w74
  • Paskal79: Za bardzo się bronimy na własnej
  • Paskal79: Mało gry stoimy...
  • botanick: Salamon dwa mecze dwa samobóje..
  • botanick: To jest najsłabszy gracz
  • Paskal79: Buksa gra chyba lepiej tyłem do bramy jak lewy,a napewno nie gorzej....no Salomon pechowo....
  • Paskal79: Bednarek nie wygrał pojedynki 1 na 1 chyba od kiedy gra w kadrze,albo na alibi lub przegrywa....
  • hubal: Dzieciaki , a Lubański ile miał lat jak młócił bramki w kadrze ?
  • botanick: Po 1 połowie,dawno nie widziałem tak grających Polaków i to z czarnymi Holendrami. Nasuwa się pytanie czemu gramy tak bojaźliwie?
  • hubal: 19 lat to już ułożony kopacz tylko nie w tej Polsce
  • botanick: Lewy,ława co pasuje,mi też.
  • hubal: machający gałęziami niech na tej ławie zostanie
  • botanick: Lepiej wyglądamy w ataku niż w obronie.
  • Luque: Nie przesadzaj z tym 19 latkiem ułożonym piłkarzem... nie jeden już odpalił a potem zniknął
  • botanick: Na TVP reklamy, na ct sport analiza,skróty,rozmowa...Polska gra!
  • Arma: To oglądaj w czeskiej, w czym masz znowu problem ?
  • botanick: Nie oglądam,sprawdzam,porównuje,synku.
  • Paskal79: Nie ma źle, Ale można zagrać więcej piła, mięli kilka takich momentów....
  • Arma: Na razie płaczesz na SB
  • Arma: zresztą przy Elicie na Polsacie też miałeś wiecznie problem
  • Paskal79: Buksa bardzo dobrze gra.... Lubański maił 16 lat jak debiutował, a ile jak strzelał to niee wiem....
  • Paskal79: Może 16 i trochę miesięcy...nie pamiętam dokładnie....
  • botanick: Uświadamiam takich jak ty .
  • Luque: 16 lat miał ale nie na turnieju...
  • Paskal79: Grać piła pokazali nasi że potrafią.... monetami i nie cofać się bo masę w końcu rozklepia,czy karny będzie,jak dla mnie nie ma źle....
  • Paskal79: No to pisałem że depiutowal....
  • botanick: Frajerów którzy nie potrafią zrozumieć że mecze reprezentacji Polski muszą być w otwartym kanale.
  • botanick: Ale widocznie ty lubisz być ruchany z tyłu.
  • Luque: A bocie teraz masz kodowany?
  • Paskal79: Są w otwartym
  • hubal: Luqu nie o Polakach mówię
  • Paskal79: Początek słaby, obrona tylko....
  • botanick: Elita nie była w otwartym. Mądrala wspomina mi Elite hokej
  • botanick: Dobra kibicujmy
  • hubal: Kuman dziwnie wygląda w tym towarzystwie czarnych Niziołków
  • botanick: Flaga "foto - higiena" powinna spłonąć..
  • botanick: Mimo wszystko BRAWA
  • szop: pieknie zagrali troche szkoda
  • szop: jestem pelen uznania ogladalo sie to swietnie
  • Luque: Za co te brawa? Za głupią pierwszą bramkę i złe zmiany trenera?
  • Luque: Tutaj remis był do ugrania, tym bardziej że mecz się ułożył pod Naszych i trzeba było grać brzydko byle skutecznie
  • hubal: na tyle naszych stać , Niziołki wiele nie ugrają na tym turnieju
  • Paskal79: No szkoda,jest trochę niedosytu...., choć nikt na to nie liczył,no może prawię nikt...
  • hubal: Niziołki to jeszcze nie ten poziom by się bić o pudło
  • narut: dajcie już temu spokój, ciekawe co nowego i dobrego w MHL-u ? :)
  • Luque: Już wolę 3-0 w plecy niż to co widziałem...
  • szop: zagralismy piekny mecz fakt 1 bramka to Nasz blad ale nie na wstydu
  • Luque: Teraz będą "ochy" i "achy", a wynik jest słaby i tyle
  • Luque: W piłce nożnej liczy się wynik, szczególnie jeśli chodzi o mistrzostwa
  • botanick: Luqu właśnie nie,dość mam obrony Częstochowy, jesteśmy 40 milionowym krajem. Lepiej wygladaliśmy w ataku niż w obronie.
  • Luque: To tak jakbyśmy w hokeju mówili że to 3-1 z Kazachami to Nas satysfakcjonuje....
  • botanick: No to porównałeś..Kazachstan hokejowy do piłkarskiej Holandii.
  • Luque: Remis to jest punkt, jak ktoś tego nie kuma to nie moja wina...
  • botanick: Akcja Piotrowskiego! Szkoda
  • Luque: A obecna Holandia to jakiś nie wiadomo jaki poziom? Weź pod uwagę, że to piłka a nie hokej, tutaj wiele można zniwelować
  • botanick: Tak szczerze Kolego bałem się o jakieś 0-5
  • jastrzebie: Macie takie wrażenie jak oglądacie nożną że jak piłka wyjdzie z pola karnego to atakujący powinni z niego wybiegnąć.
  • Luque: Jastrzębiu wszystko zależy od tego co robią zawodnicy w drugiej linii, Twoja obrona wybiegnie a zawodnik Ci wbiegnie na sam na sam ;)
  • botanick: Reasumując,na mój gust nie było tak źle.
  • Luque: Bot to zagranie Zalewskiego to tak się gra, jak nie masz gdzie zagrać? Śmiech;)
  • Luque: Na CT Sport też takie głupoty gadają? ;))
  • botanick: Nie,na ct sport w tym czasie co u "nas" były reklamy dowiedziałem się że posiadanie piłki było 36 procent Polacy do 74 procent Holendrzy..
  • szop: Zalewski zagral to slabo na srodek boiska ale ogolnie gral super brawo Nasi
  • Luque: Jak się zdejmuje Zielińskiego, wprowadza kontuzjowanego Świderskiego zamiast Piątka to co Ty chcesz wygrać ;)
  • szop: bylo dobrze ja uwazam brawo Nasi gramy dalej
  • Luque: Terener to się ośmieszył tymi zmianami, widocznie nie znam się na futbolu
  • botanick: Zieliński zszedł bo dał z siebie wszystko,
  • botanick: Brakło sił i tyle,normalne.
  • botanick: To samo z Urbańskim,możesz to zrozumieć?
  • Luque: I wpuszczasz kontuzjowanych zawodników? Chłopie nie ośmieszaj się ;)
  • botanick: Z tym ośmieszaniem polecam się wstrzymać,zastanowić..
  • botanick: Baj
  • Luque: Po drugie na ławce sami kontuzjowani, więc wyników nie będzie i tyle, wspomnisz moje słowa
  • botanick: Polecam mocnego drina..
  • Luque: Polecam kiedyś pograć po skręceniu kostki...
  • Luque: Albo z kontuzją mięśnia dwugłowego...
  • Luque: W obojętnie jakim sporcie, pozdro ;)
  • hubal: Luq wściekły bo remis pitnoł
  • hubal: no właśnie dość o kopanej ,czas na niuwsy zza mostu :)
  • KubaKSU: Hubal no ni ma..kadra prawie full :)
  • KubaKSU: Jeszcze obrońca:)
  • mario.kornik1971: źle nie grali, mógł wpuścić Piątka
  • hubal: kurde Kuba i jak tu żyć
  • Luque: Hubi dalej głaskać ich po pleckach ;) Szkoda, że w hokeju tak nie głaszczecie...
  • Luque: Tylko, że w hokeju wybieracie ze 100 zawodników, a w piłce z ilu?
  • emeryt: kiedyś to byli kopacze ...Grzyb puścił środkiem Bąka np
  • Luque: Eme to było inaczej... Jak Małysz wygrał PŚ w 2002r. to się okazało kto jest prawdziwym Orłem a kto Świerszczrem, Bąkiem czy Dudkiem ;P
  • botanick: Jesze dwóch Polaków za mostem brakuje..trochę kpina.
  • botanick: Arma wyprostuje mnie,proszę.
  • Luque: Ciekawe Bocie że tamtych głaszczesz, a hokeistów krytykujesz...
  • narut: żadnej taryfy ulgowej dla kopaczów..
  • Arma: Nie mogę teraz gadać, uświadamiam ludzi na SB
  • botanick: Skąd Polaków w Oświęcimiu weźmiemy..łolaBoga
  • botanick: Lepsze szwedy z trzeciej ligii
  • Luque: A gdzie Polska 3 liga? I potem zdziwienie, że wyników brak
  • botanick: Łuk nie pij
  • Luque: No właśnie, "dogonimy Europę dekretem", typowe myślenie w tym grajdołku
  • botanick: 300..Spartan
  • emeryt: Tychy dadzo przykład innym i zagrajo 15 Polakami,Kryspin zaczon bajerować Polskie dziołchy
  • Luque: Eme Tychy w hokeju teraz dopiero filozofia "po Nas choćby potop" ;]
Tylko zalogowani użytkownicy mogą korzystać z Shoutboxa Zaloguj się!
© Copyright 2003 - 2024 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe