
Prawdziwy pogrom zafundowali rywalom w swoim ostatnim meczu sezonu zasadniczego Hokejowej Ligi Mistrzów obrońcy trofeum. Przy okazji padły rekordy w historii rozgrywek. Dziś także awans do fazy pucharowej wywalczyły 2 kolejne drużyny.

GKS Tychy nie zdołał zakończyć występów w Champions Hockey League zwycięstwem przed własną publicznością. Mistrzowie Polski dwukrotnie obejmowali prowadzenie w starciu z Tapparą Tampere, ale druga tercja okazała się decydująca - Finowie zdobyli w niej aż cztery bramki, odwracając losy spotkania. W ostatniej odsłonie obie drużyny trafiły do siatki po jednym golu, a ostatecznie goście wygrali 6:3. Podopieczni Pekki Tirkkonena zakończyli tegoroczne rozgrywki z dorobkiem jednego punktu.

13 października swoje ostatnie spotkanie rozegrają hokeiści GKS-u Tychy w tegorocznej Hokejowej Lidze Mistrzów. Trójkolorowi we wtorek zmierzą się u siebie z ekipą Tappara Tampere.

Obrońca GKS-u Tychy został wyróżniony przez Hokejową Ligę Mistrzów po meczu z Adlerem Mannheim rozegranym w środę. W tej kolejce pod jednym względem nikt nie był od niego lepszy.

Trener GKS-u Tychy Pekka Tirkkonen ocenił wyjazdowy mecz swojej drużyny z Adlerem Mannheim w Hokejowej Lidze Mistrzów. Fiński szkoleniowiec pochwalił swój zespół, ale przyznał, że rywale w kluczowych momentach byli lepsi.

Mistrz Polski był o krok od sprawienia ogromnej niespodzianki w Mannheim. GKS Tychy po znakomitym spotkaniu zremisował z Adler Mannheim 4:4 po 60 minutach, a gospodarze zapewnili sobie zwycięstwo dopiero w serii rzutów karnych. Niemieckie media nie mają wątpliwości: faworyzowani Adlerzy mocno się z mistrzem Polski męczyli. Rhein-Neckar-Zeitung już w tytule swojej relacji nazwał zespół z Mannheim „słabym”, który „męczył się z polskim mistrzem”. Z kolei Hockeyweb zwrócił uwagę, że Tyszanie zabrali z Mannheim pierwszy punkt w tej edycji CHL, a dla licznej grupy ich kibiców był to powód do świętowania.

Już tylko 4 miejsca pozostały do obsadzenia w fazie pucharowej Hokejowej Ligi Mistrzów. Dziś awansowało do niej aż 8 drużyn. W przyszłym tygodniu w Tychach wciąż o prawo gry w fazie pucharowej będzie musiał bić się mistrz Finlandii.

7 października swoje piąte spotkanie rozegrają hokeiści GKS-u Tychy w tegorocznej Hokejowej Lidze Mistrzów. Trójkolorowi w środę zmierzą się na wyjeździe z ekipą Adler Mannheim.

Zwrot akcji w ostatnich minutach rozstrzygnął dramatyczny mecz dwóch niepokonanych dotąd drużyn w Hokejowej Lidze Mistrzów. We wtorek poznaliśmy także czwartego uczestnika fazy pucharowej.

GKS Tychy był bardzo blisko sprawienia niespodzianki w starciu z Servette Genewa. Mistrzowie Polski przegrali 0:1, tracąc jedynego gola w samej końcówce spotkania. – Zostawiliśmy wszystko na lodzie. Jestem zadowolony z tego, jak zagraliśmy jako zespół – podsumował spotkanie trener tyszan Pekka Tirkkonen.

Trzeci zespół wywalczył dziś awans do fazy pucharowej Hokejowej Ligi Mistrzów. Przy okazji został liderem tabeli po szalonej strzelaninie kończonej "dwucyfrówką". Swój awans zanotował dziś także GKS Tychy, mimo że w ogóle nie wyjechał na lód.

GKS Tychy był bardzo blisko zdobycia pierwszych punktów w tej edycji Hokejowej Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski przegrali z Servette Genewa 0:1, tracąc jedynego gola w samej końcówce spotkania. Występ tyszan pozytywnie ocenił Henryk Gruth, legenda polskiego hokeja i były znakomity zawodnik oraz trener. – Dzisiaj widziałem dużą poprawę i duży skok. Dorównali tempem, dorównali intensywnością – podkreślił.

GKS Tychy był o krok od sprawienia sporej niespodzianki w Hokejowej Lidze Mistrzów. Mistrzowie Polski przegrali z Servette Genewa 0:1, tracąc jedyną bramkę niespełna dwie minuty przed końcową syreną. – Myślę, że mogliśmy ugrać przynajmniej ten jeden punkt – przyznał po spotkaniu Tomáš Fučík.

Znamy pierwszych uczestników fazy pucharowej Hokejowej Ligi Mistrzów. Już po 4 kolejkach, awans zapewniły sobie dziś 2 zespoły. Najbardziej niezwykłym wydarzeniem sobotnich meczów był gol bramkarza.

12 września swoje czwarte spotkanie rozegrają hokeiści GKS-u Tychy w tegorocznej Hokejowej Lidze Mistrzów. Trójkolorowi w sobotę zmierzą się na własnym terenie z ekipą Servette Genewa.

To nie był udany historyczny jubileusz w Hokejowej Lidze Mistrzów. W hitowym piątkowym starciu hokeiści mistrza Szwajcarii nie potrafili sprawić prezentu swojemu trenerowi. Po dzisiejszych spotkaniach GKS Tychy znów jest na ostatnim miejscu w tabeli sezonu zasadniczego.

GKS Tychy nie sprawił niespodzianki w trzecim meczu Hokejowej Ligi Mistrzów, ale przeciwko HC Davos pokazał charakter i długo pozostawał w grze o korzystny wynik. Mistrzowie Polski przegrali na własnym lodzie 2:4. – Mecz mógł się naprawdę podobać – ocenił Bartłomiej Pociecha, który pod nieobecność kontuzjowanego Filipa Komorskiego pełni funkcję kapitana GKS-u.

GKS Tychy do samego końca walczył o punkty w potyczce z HC Davos. W końcówce mistrzowie Polski stworzyli sobie szansę na odwrócenie losów spotkania. Szwajcarzy przetrwali grę w podwójnej przewadze i wywieźli z Tychów komplet punktów, wygrywając 4:2. – Byliśmy blisko – przyznał Pekka Tirkkonen, szkoleniowiec mistrzów Polski.

Nic nie mogło zrobić krytykowanej za frekwencję na meczach Hokejowej Lidze Mistrzów tak dobrze jak powrót po 12 latach klubu, którego spotkania ogląda z trybun najwięcej fanów w Europie. Dziś w Lanxess Arenie w Kolonii padł historyczny rekord frekwencji HLM. Z kolei najbliższy rywal GKS-u Tychy doznał pierwszej porażki w dramatycznej końcówce hitu kolejki.

GKS Tychy nie zdołał sprawić niespodzianki w trzecim meczu Hokejowej Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski przed własną publicznością przegrali z HC Davos 2:4. Szwajcarzy wykorzystali swoje okazje, a w końcówce skutecznie odparli napór Tyszan. Dla zespołu z Davos było to trzecie zwycięstwo w tegorocznej edycji rozgrywek.