Comarch Cracovia na zakończenie czwartej rundy przegrała na wyjeździe z Unią Oświęcim 0:1. Losy tego spotkania rozstrzygnęły się w samej końcówce. – Jeśli nie zdobywa się bramek w meczu, to nie da się go wygrać – zaznaczył Mateusz Bezwiński.
Krakowianie przyjechali do Oświęcimia z prostym planem. Skupili się na grze w defensywie i starali się jak najmocniej utrudniać poczynania ofensywne biało-niebieskich. Swoich szans szukali głównie w kontratakach.
W pierwszej i drugiej odsłonie dwa razy doszli do sytuacji sam na sam z Linusem Lundinem, ale 33-letni Szwed zatrzymał najpierw uderzenie Krystiana Mocarskiego, a następnie z Antoniego Dziurdzi.
– Ciężki mecz. Uważam, że dobrze się broniliśmy, ale oprócz tego musieliśmy wykorzystywać nadarzające się okazje. Może nie było ich zbyt wiele, ale powinniśmy je zamieniać na gole – podkreślał Mateusz Bezwiński, napastnik Cracovii.
O losach spotkania przesądziło trafienie Romana Diukowa, który uderzył z prawego bulika po zagraniu zza bramki Miki Partanena.
– Jeśli nie zdobywa się bramek w meczu, to nie da się go wygrać – podsumował Bezwiński.
– W trzeciej tercji straciliśmy gola trzy minuty przed końcową syreną. Niestety przegraliśmy, ale wracamy tu we wtorek i mamy nadzieję, że wygramy.
Piąta w tym sezonie odsłona małopolskich derbów zainauguruje ostatnią rundę sezonu zasadniczego. Co istotne – ten mecz będzie można obejrzeć za darmo na stronie TVPSPORT.PL i w aplikacji TVP Sport, zarówno tej mobilnej, jaki i tej w Smart TV.
Czytaj także: