
I tym razem drużyna z Kanady nie zdobędzie Pucharu Stanleya. Ostatni przedstawiciel ojczyzny hokeja Edmonton Oilers tej nocy pożegnał się z play-offami przegrywając w półfinale konferencji zachodniej z Vegas Golden Knights.

Zespół Florida Panthers stracił prowadzenie w 5. meczu drugiej rundy play-off NHL, ale nie pozwolił sobie na dogonienie go w całej serii. Grający w rozgrywkach postsezonowych z "dziką kartą" podopieczni Paula Maurice'a tej nocy wywalczyli awans do finału konferencji.

Zespół Toronto Maple Leafs, by pozostać w rywalizacji o Puchar Stanleya, potrzebował pomocy sędziego. Arbiter w kuriozalnych okolicznościach... asystował przy golu "Klonowych Liści".

Występujący od czterech lat we Francji Michael Łuba zmienił klub. 28-letni bramkarz podpisał umowę z Corsairer de Nantes.

Zespół Vegas Golden Knights znalazł sposób na Leona Draisaitla i Connora McDavida. Gwiazdy Edmonton Oilers zatrzymał rezerwowy bramkarz "Złotych Rycerzy", którzy tej nocy zrewanżowali się rywalom za porażkę w poprzednim meczu i pokonali ich dokładnie w takim samym stosunku.

- Ta gra w przewadze jest nie do zatrzymania! - krzyczał komentator. Nie, tym razem nie chodziło o reprezentację Polski. Edmonton Oilers dali kolejny popis gry w przewadze, ale ozdobą meczu był gol Connora McDavida w osłabieniu. Kolejnym historycznym wyczynem popisał się zaś Leon Draisaitl.

Gry w przewagach są bardzo silną bronią reprezentacji Polski na rozgrywanych w Nottingham Mistrzostwach Świata dywizji I grupy A. Jak pokazuje nasza analiza, "Biało-czerwoni" grają w tym elemencie jak nikt inny na zapleczu elity w ostatnich latach.

Leon Draisaitl jednej nocy strzelił pięknego gola, rozegrał fantastyczny mecz, pobił rekord Wayne'a Gretzky'ego, zanotował osiągnięcie, jakiego nie było od 101 lat i... przegrał. Jego magiczny występ na niewiele zdał się drużynie Edmonton Oilers.

Wracający do gry dwa tygodnie po doznaniu wstrząśnienia mózgu 38-letni Joe Pavelski rozegrał fenomenalny mecz i zapisał się w annałach NHL. Nie wystarczyło to jednak Dallas Stars, by pokonać Seattle Kraken w pierwszym meczu półfinału konferencji zachodniej.

Jubileuszową 50. bramkę w reprezentacji Polski zdobył Krystian Dziubiński, który poprowadził biało-czerwonych do wysokiego zwycięstwo z Litwą 7:0. – Pierwszy mecz był kluczowy. Chcieliśmy dobrze zacząć i tak się stało – mówił po meczu kapitan "Orłów".

Jeden z najpiękniejszych goli tego sezonu padł ostatniej nocy. Czeski snajper zaskoczył wszystkich swoją piękną sztuczką znajdując się tyłem do bramki.

Największy "iron man" w historii NHL Phil Kessel opuścił pierwszy od ponad 13 lat mecz. Nie przerwało to jednak jego rekordowej serii występów, a jego drużynie nie przeszkodziło w zostaniu pierwszą, która awansowała do drugiej rundy play-off w tym sezonie.

Szefostwo GKS-u Tychy pochwaliło się podpisaniem kolejnych kontraktów. Barwy wicemistrzów Polski wciąż będą reprezentować bramkarze: Kamil Lewartowski (na zdjęciu) i Mateusz Kubiaczyk.

Gole padające w walce o Puchar Stanleya czasem muszą boleć. Ostatniej nocy aż dwóch graczy przyczyniło się do bramek odbijając krążek... twarzą. Ich nastroje po meczach były jednak zupełnie różne.

- Co za szalony łańcuch zdarzeń - mówił komentator. Zawodnicy Vegas Golden Knights tej nocy w niezwykłych okolicznościach umieścili krążek we własnej bramce.

David Zabolotny, po dwóch sezonach spędzonych w Comarch Cracovii, postanowił wrócić do Niemiec. 29-letni golkiper podpisał roczny kontrakt z EHC Freiburg, który występuje na co dzień w DEL2.

MVP ostatniego Meczu Gwiazd NHL Matthew Tkachuk najpierw strzelił fantastycznego gola, a później chciał pobić się z bramkarzem w czwartym meczu serii play-off.

John Murray znów pokazał, że można na niego liczyć. Dał GKS-owi Katowice ogromną jakość, spokój w tyłach i walnie przyczynił się do obrony mistrzowskiego tytułu. Przy okazji "sprzedał" też prztyczka w nos działaczom GKS-u Tychy, którzy po sezonie 2020/2021 lekką ręką z niego zrezygnowali. Tytuł najlepszego bramkarza sezonu 2022/2023 nie mógł powędrować do nikogo innego.

Mateusz Studziński jest kolejnym zawodnikiem, który zdecydował się przedłużyć kontrakt z KH Energą Toruń. Będzie on obowiązywał przez najbliższy rok.

Kuriozalny "samobójczy" gol padł tej nocy w drugim meczu pierwszej rundy play-off NHL. Nie dość, że sam w sobie był dziwny, to jeszcze ironią losu było nazwisko zawodnika, który trafił do bramki.