Łatwych meczów w Hokejowej Lidze Mistrzów GKS Tychy spodziewać się nie może. Po piątkowej inauguracji przeciwko Red Bullowi Salzburg poprzeczka w drugiej kolejce - przynajmniej na papierze - idzie jeszcze wyżej, bo rywalem będzie obrońca trofeum.
Tyszanie w piątek zaczęli swój udział w tegorocznej edycji HLM przegranym 1:3 wyjazdowym meczem z ćwierćfinalistą tych rozgrywek z poprzedniego sezonu, a w niedzielę w drugiej kolejce czeka ich rywalizacja z drużyną, która w lutym sięgnęła po puchar.
ZSC Lions Zurych kolekcjonują ostatnio tytuły. "Lwy" z Zurychu zdobyły dwa złote medale szwajcarskiej National League z rzędu i wreszcie sięgnęły po puchar także na arenie europejskiej, pokonując w finałowej rywalizacji szwedzki Färjestad Karlstad.
Mistrzostwo kraju i triumf w Hokejowej Lidze Mistrzów w zeszłym sezonie drużyna osiągnęła właściwie pod nieco przypadkowym przywództwem. Trener Marco Bayer sam pewnie nie spodziewał się, że do tego dojdzie, bo zeszły sezon zaczynał w ekipie GCK Lions, czyli występującym w drugiej lidze bezpośrednim zapleczu ZSC.
Ale kiedy prowadzący główny zespół słynny Kanadyjczyk Marc Crawford zrezygnował z pracy, by zadbać o swoje zdrowie psychiczne, "piramida" ZSC, o której opowiadał niedawno pracujący w tej strukturze przez wiele lat Henryk Gruth, zadziałała perfekcyjnie. Tym razem nie w stosunku do zawodników, a trenerów.
Mający niewielkie doświadczenie w roli pierwszego trenera w seniorskich drużynach Bayer został awansowany i wygrał wszystko co mógł.
Wtedy pracował jeszcze jako szkoleniowiec tymczasowy i wcale nie było pewne czy zostanie przy pierwszym zespole. Ale sukcesy przekonały władze klubu na tyle, że dostał nowy kontrakt na 2 kolejne lata.
Klub z Zurychu w tabeli wszech czasów Hokejowej Ligi Mistrzów zajmuje 4. miejsce. Teraz podejmuje się misji obrony trofeum, która w tych rozgrywkach udawała się dotąd tylko dwa razy - w obu przypadkach Frölundzie Göteborg, która zresztą będzie rywalem GKS-u Tychy w przyszłym tygodniu.
W zespole pozostał duet Sven Andrighetto - Denis Malgin, który prowadził go do triumfów w ubiegłym sezonie. Ten pierwszy w poprzedniej edycji Hokejowej Ligi Mistrzów strzelił najwięcej goli, miał najwięcej punktów i został wybrany MVP rozgrywek. W ligowym play-offie też wygrał klasyfikację punktową, do tego razem z Malginem najczęściej asystował.
Obaj zdobyli też ze Szwajcarią srebrny medal Mistrzostw Świata, a Andrighetto w nagrodę za swoje występy został przez Międzynarodową Federację Hokeja na Lodzie wybrany Hokeistą Roku. W drużynie trenera Bayera jest 5 srebrnych szwajcarskich medalistów MŚ z tego roku.
W Zurychu zostali też: najlepiej punktujący w ligowym sezonie zasadniczym gracz Szwed Jesper Frödén i najlepszy strzelec drużyny w lidze Kanadyjczyk Derek Grant.
Najważniejsze ubytki to gracze, którzy podpisali kontrakty z klubami NHL: doświadczony Fin Juho Lammikko (New Jersey Devils) i młody Austriak Vinzenz Rohrer, który będzie się starał przebić do Montréal Canadiens. Oszedł także partnerujący Lammikko w jednym ataku Yannick Zehnder. Ten ostatni strzelił gola pieczętującego mistrzostwo Szwajcarii w ostatnim meczu finału z Lozanna HC, czyli zespołem, który już od kilku miesięcy był wówczas znany jako jego nowe miejsce pracy.
Nowymi zawodnikami są: grający ostatnio w rosyjskim Sibirze Nowosybirsk Kanadyjczyk Andy Andreoff, który ma za sobą występy w NHL w barwach Los Angeles Kings, Philadelphia Flyers i New York Islanders, Szwed Pontus Åberg pozyskany wewnątrz szwajcarskiej ligi z EHC Kloten czy przychodzący z innego szwajcarskiego klubu SC Berno zadaniowy napastnik Thierry Bader, prywatnie syn trenera reprezentacji Austrii Rogera Badera. Tyle że Andreoff na razie jest kontuzjowany i grać nie może.
Zmian w ZSC Lions w przerwie między sezonami było jednak niewiele i można powiedzieć, że obrony obu trofeów podejmie się niemal ten sam zespół, który po nie sięgał.
O obsadę bramki ZSC Lions nadal będą dbali: doświadczony Czech Šimon Hrubec i Robin Zumbühl. W obronie ciągle gra 35-letni kapitan Patrick Geering, jest także mający za sobą grę w NHL w barwach Columbus Blue Jackets Dean Kukan, tworzący z nim pierwszą parę defensywy Yannick Weber czy starszy brat występującego w GKS-ie Tychy Matiasa Lehtonena, Mikko.
Obaj bracia już mieli okazję zmierzyć się ze sobą w Hokejowej Lidze Mistrzów. W sezonie 2021-22, gdy młodszy z nich występował w GKS-ie Katowice, ZSC Lions sensacyjnie przegrali z GieKSą na "Jantorze" 1:2 po dogrywce. W rewanżu w Szwajcarii było 5:1 dla "Lwów", ale w Zurychu ciągle pamiętają tamtą wpadkę z Janowa.
- Dobrze pamiętam, jakie mieliśmy problemy w naszym ostatnim spotkaniu z polską drużyną i przegraliśmy po dogrywce. Więc zostaliśmy ostrzeżeni! - mówi dyrektor sportowy ZSC Sven Leuenberger.
Dziś zespół kadrowo jest z grubsza taki sam, jak ten, który osiągnął zeszłosezonowe sukcesy, ale na razie jego forma odbiega od topowej. "Lwy" ostatnio zaliczyły w sparingach serię porażek z ekipami z niemieckiej DEL: 2:3 ze Schwenninger Wild Wings, 4:6 z ERC Ingolstadt i 1:3 ze Straubing Tigers.
Wcześniej planowo wygrały 7:0 "braterski" mecz z GCK Lions, a także poległy aż 3:10 w meczu z drużyną zebraną przez gwiazdę szwajcarskiego hokeja Kevina Fialę, choć trudno powiedzieć, jak podejść do tego ostatniego spotkania, które przede wszystkim miało cel charytatywny.
Sportowo rywal był jednak bardzo mocny. Gracz Los Angeles Kings zaprosił do swojej drużyny całą grupę uznanych zawodników z NHL - nie tylko Szwajcarów Nico Hischiera, Timo Meiera, Nino Niederreitera czy Jonasa Siegenthalera, ale także niemieckie gwiazdy Tima Stützle i Moritza Seidera, Szweda Lucasa Raymonda, Austriaka Marco Rossiego czy Norwega Matsa Zuccarello.
W pierwszej kolejce Hokejowej Ligi Mistrzów przyszła przegrana ZSC Lions z kolejnym zespołem z Niemiec. Drużyna Bayera w piątek uległa 2:3 po dogrywce Fischtown Pinguins Bremerhaven.
Grając w roli zdecydowanego faworyta z GKS-em Tychy bardzo będzie więc potrzebowała zwycięstwa, choć tragedii z porażek na razie nikt nie robi, bo forma ma przyjść później. Szwajcarski dziennik "Blick" pisze, że w przeciwieństwie do zeszłego sezonu, gdy wygranie Hokejowej Ligi Mistrzów było wewnętrznie ustalonym celem klubu, teraz te rozgrywki nie są priorytetem.
Bayer wydaje się to między wierszami potwierdzać, zwracając uwagę na wyzwanie, jakim będzie zdobycie trzeciego z rzędu mistrzostwa kraju. Nie udało się to w Szwajcarii nikomu od lat 1993-96, gdy w 4 kolejnych sezonach triumfowała ekipa EHC Kloten.
- Potrzeba pewnego balansu. To będzie wielkie wyzwanie dla tej drużyny. Z drugiej strony, jeśli powiesz zawodnikom, że możemy być pierwszymi we współczesnych czasach, którzy wygrają mistrzostwo 3 razy z rzędu, to popatrzą na ciebie błyszczącymi oczami - mówi trener ZSC Lions.
Leuenberger cel na rozgrywki Hokejowej Ligi Mistrzów stawia na razie ostrożnie.
- Chcemy awansować do fazy pucharowej. A później będziemy patrzeć dalej - mówi.
Na niedzielny mecz z GKS-em Tychy szwajcarski klub swoich kibiców wpuści za darmo. Będzie to bowiem element zaplanowanej na ten dzień imprezy otwarcia sezonu. Fani będą mogli po meczu także spotkać się z zawodnikami i otrzymać autografy. Samo spotkanie w Swiss Life Arenie w Zurychu rozpocznie się o godzinie 15:45.
Czytaj także: