
Cztery medale mistrzostw Polski, sukcesy wśród juniorów i ogromna popularność w mieście. Mało kto wie, że wychowankiem Polonii, ale tej znad Brdy, jest człowiek, który zatrzymał w „Spodku” potężną drużynę radziecką.

Stanisław Polakiewicz, dziennikarz i działacz sportowy, bardzo sprawnie poruszał się na światowych salonach. Dzięki jego zabiegom Polska zorganizowała mistrzostwa świata w 1931 roku, a pod względem sportowym nasza reprezentacja jedyny raz zagrała w finale międzynarodowego turnieju.

Józef Stogowski był bezapelacyjnie najlepszym polskim golkiperem przedwojnia. Trzy razy grał na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a w reprezentacji wystąpił aż 70 razy. Do 1939 roku nikt nie zaliczył więcej gier w narodowych barwach.

Pogoń Siedlce, czyli klub, w którym wychował się Wiesław Jobczyk, miała bez wątpienia potencjał, by stać się najprężniejszym hokejowym ośrodkiem we wschodniej części naszego kraju. Ale 13 lat po powstaniu sztucznego lodowiska sekcja przestała istnieć.

Rok po wywalczeniu pierwszego w historii tytułu mistrza olimpijskiego reprezentacja Stanów Zjednoczonych przyjechała do Polski i po raz pierwszy w historii z naszą reprezentacją przegrała.

Dwie dekady temu JKH Czarna Jastrzębie rozegrał pierwszy mecz po reaktywacji seniorskiego hokeja. Dziś klub ten jest fundamentalną częścią sportowego krajobrazu miasta i czołowym ośrodkiem w kraju.

W 1952 roku na igrzyskach olimpijskich w Oslo reprezentacja Polski, skazana na pożarcie, mocno postawiła się Amerykanom. Więcej jednak niż o meczu mówiono o zachowaniu hokeistów Team USA, w szeregach których znajdowali się m.in. Joseph Czarnota i Leonard Ceglarski.

W 1939 roku po raz pierwszy drużyna z Górnego Śląska stanęła na najwyższym stopniu mistrzostw Polski. Stało się to w osobliwych okolicznościach, bo niewiele brakowało, by finałów – drugi rok z rzędu – nie przeprowadzono.

Franck Pajonkowski urodził się w Zagłębiu Północnym we Francji, gdzie swego czasu przybyło, by pracować w kopalniach, ćwierć miliona Polaków. W hokeja nauczył się grać w Montrealu, a we francuskiej ekstraklasie po dziś dzień jest legendą i rekordzistą.

Czterdzieści lat temu "Królowa Śląska", która rok wcześniej wywalczyła pierwszy tytuł mistrza Polski, rozegrała epicki dwumecz z rywalem z NRD o awans do finału Pucharu Europy, by następnie osiągnąć najlepszy polski wynik w rozgrywkach tej rangi.

Gorzów Wielkopolski miał potencjał na hokej na lodzie nawet na najwyższym poziomie, ale zabrakło wielu rzeczy. Przede wszystkim pieniędzy i chęci, ale też szerszego zainteresowania. Wszakże w mieście tym króluje przede wszystkim żużel.

W latach 1933-37 Witold Hulanicki był prezesem Polskiego Związku Hokeja na Lodzie i choć niczym szczególnym dla dyscypliny się nie wsławił, to jego życiorys jest bardzo ciekawym materiałem na film sensacyjny. Z niezbyt miłym zakończeniem.

Jedynie rozgrywki o mistrzostwo Polski w piłce nożnej, jeżeli chodzi o rywalizację w grach zespołowych, są starsze od krajowego czempionatu w hokeju na lodzie. Pierwsza tego typu impreza odbyła się 98 lat temu w Zakopanem, choć mistrza próbowano wyłonić już rok wcześniej.

Był znakomitym sędzią, a także obrotnym działaczem krajowym i międzynarodowym. W pewnym momencie świat hokeja okazał się jednak dla niego za ciasny. Choć gdyby w nim pozostał, to pewnie skorzystaliby na tym wszyscy. My i on sam.

Dziadek Wayne'a Gretzky'ego pochodził z Grodna, a gdy wyemigrował do Kanady to pełne polskich tradycji miasto znajdowało się w Imperium Rosyjskim. Babcia legendarnego hokeisty z kolei udała się za wielką wodę z terenów już II Rzeczpospolitej. Choć mówiła po ukraińsku.

Cracovia, ŁKS Łódź i... Siła Giszowiec. Choć ciężko w to uwierzyć, właśnie w taki sposób prezentowało się podium pierwszych powojennych mistrzostw Polski w hokeju na lodzie. W latach czterdziestych minionego stulecia ten malutki klub z Górnego Śląska święcił największe triumfy, mając w swoich szeregach zawodników, którzy decydowali o sile polskiego hokeja. Dzisiaj na próżno szukać jakichkolwiek informacji na temat Siły Giszowiec nawet w najgłębszych czeluściach internetu.

Ludek Bukač z reprezentacjami Czechosłowacji i Czech osiągał znakomite wyniki, z dwoma tytułami mistrza świata na czele. W Polsce pracował jako dyrektor reprezentacji, a następnie w roli selekcjonera. I o mały włos nie spadliśmy do światowej trzeciej ligi.

Choć "Polskiego młota” zabrakło w decydującym momencie sezonu, to wydarzenia sprzed 25 lat są ze wszech miar historyczne również dla nas. Po niesamowitej drodze, wcale nie usłanej różami, New Jersey Devils, klub tyszanina, sięgnął po najważniejsze hokejowe trofeum.

Hokejowe talenty na rzecz Niemiec traciliśmy często, a powody były różne. W tej reprezentacji na mistrzostwach świata występowali niejednokrotnie hokeiści urodzeni w Polsce. A niektórzy z nich, jak Mirosław Sikora, w naszym kraju wyszkoleni.

W 1931 pod Górą Parkową rywalizowano o tytuł mistrza świata i Europy. To był piękny turniej, choć nie obyło się bez pewnych pozasportowych incydentów. Na linii stosunków polsko-czechosłowackich zrobiło się naprawdę gorąco!