
Marc-André Fleury wrócił na lód, by zagrać ten jeden, ostatni raz. I zakończyć karierę w barwach klubu, z którym odniósł największe sukcesy. Tej nocy odbyło się pożegnanie znakomitego bramkarza.

Po dwudziestu jeden sezonach w NHL, utytułowany Marc-Andre Fleury zakończy bramkarską karierę. Ale to nie ostateczny koniec bo zagra jeszcze na Mistrzostwach Świata Elity i po nich zawiesi łyżwy na kołku!

Sportowe życie bywa bajką. Ale często kończy się jak dramat Szekspira. Młody chłopak z Kanady, Szwecji czy Rosji trafia do NHL – ligi marzeń. Kontrakty warte miliony dolarów, bonusy, sponsoringi, domy, auta, podróże prywatnym odrzutowcem. A potem… bieda. Długi. Zlicytowany dom. Alimenty, których nie da się spłacić. Praca ochroniarza w barze sportowym. Witaj w rzeczywistości – nawet jeśli masz za sobą 500 meczów w NHL.

Po ostatnim gwizdku w meczu Washington Capitals i Minnesota Wild, hokeiści "Stołecznych" z Aleksandrem Owieczkinem na czele pożegnali golkipera "Dzikich". Marc-André Fleury zapowiedział, że po sezonie kończy karierę.

Duża kontrowersja towarzyszyła pierwszemu meczowi NHL po przerwie na Turniej 4 Narodów. Jeden z graczy przyznał, że takiej sytuacji jeszcze nie widział, trener, że musi dostać od sędziów jej wyjaśnienie, a gol został uznany dopiero po obejrzeniu wielu powtórek.

Aleksandr Owieczkin wyśrubował tej nocy należący do niego rekord NHL. Nie jest to jednak powód do chwały, bo chodzi o rekord negatywny, o którym mało kto wie.

Koszmarnie zaczął Marc-André Fleury mecz, który miał być dla niego wyjątkowy. Już w pierwszej minucie wybitny bramkarz wpuścił kuriozalnego gola z prawie 41 metrów.

Marc-Andre Fleury podpisał roczną umowę z Minnesotą Wild. Za sezon 2024/2025 zarobi 2,5 miliona dolarów.

Marc-André Fleury, drugi w historii NHL bramkarz z największą liczbą wygranych meczów, nie zamierza wieszać łyżew na kołku. Wiele wskazuje na to, że przedłuży kontrakt z Minnesotą Wild.

Ten sezon jest szczególny dla popularnego „Flowera”. Marc-André Fleury niedawno świętował rozegranie 1000. meczu w NHL, a ostatnio stał się drugim bramkarzem w historii NHL pod względem zwycięstw.

Marc-André Fleury dołączył do szacownego grona golkiperów, którzy rozegrali 1000 meczów w NHL. Radość z wydarzenia popsuł mu jednak wynik jego Minnesoty Wild, która przegrała z Winnipeg Jets 2:3.

Jesteśmy którymś pokoleniem kibiców hokeja obserwującym zmiany zasad na zasadzie debat „mądrych głów”. Panowie z przeszłością hokejową, nadwagą i łysiną dyskutują na temat tego, jak obrzydzić nam naszą dyscyplinę. W związku z tym jesteśmy zarzygiwani genialnymi pomysłami dotyczącymi sprzętu, wielkości parkanów, lodowiska, szerokości bramek i wygięcia łopatek kijów. Jednak zanim „działacze” znaleźli sobie sposób na udawanie potrzebnych, reguły gry kształtowane były przez autentycznych spryciarzy. Wtedy tak ich nazywano – dziś mówiono by o nich, że „trollowali”.

Nie sposób było przecenić skali jego talentu. Nie sposób było przecenić skali problemów, jakich przysparzał pracodawcom. Nie sposób wreszcie było przecenić skali jego demonów. Wielki mały hokeista. Gigantyczny duch zaklęty w ciele o rozmiarach przeciętnego zawodnika NHL… w wieku 15 lat. Miał wszelkie szanse przyćmić wiele gwiazd przed nim i po nim. Jego kariera skończyła się zbyt wcześnie, ale zawodnik nie przestaje szokować opinii publicznej po dziś dzień.

Marc-André Fleury podsumował z nami mecz Minnesoty Wild z Toronto Maple Leafs w ramach NHL Global Series. O losach meczu w Sztokholmie przesądziła dogrywka, w której lepsi okazali się zawodnicy z Toronto.

Gdy 29 października, podczas tegorocznego NHL Heritage Classic, Stuart Skinner wyszedł na lód, kibice poczuli się, jakby cofnęli się w czasie. A wszystko z powodu parkanów i rękawic zrobionych dla bramkarza specjalnie na tę okazję.

Marc-André Fleury nigdy wcześniej nie odniósł w sezonie zasadniczym NHL zwycięstwa broniąc tyle strzałów, co ostatniej nocy. - Nasz bramkarz wygrał nam mecz - chwalił 38-latka jego trener po zwycięstwie w Winnipeg.

Fantastyczny pościg w trzeciej tercji pozwolił Dallas Stars uratować punkt w meczu z Minnesota Wild. Pełnego happy endu dla "Gwiazd" z Teksasu jednak nie było, bo ostatnie słowo w rzutach karnych należało do rywali.

Żaden bramkarz w historii NHL nie notował "czystych kont" w meczach z tyloma rywalami, co Marc-André Fleury. 37-letni Kanadyjczyk nad ranem polskiego czasu do swojej kolekcji zatrzymanych przeciwników dołożył jeszcze jednego.

Marc-André Fleury i jego Minnesota Wild są na razie bezbłędni w meczach przedsezonowych NHL. Ostatniej nocy "Dzicy" odnieśli zwycięstwo na gościnnym terenie klubu NBA.

Jeden z najlepszych bramkarzy ostatniego dziesięciolecia w NHL, Marc-André Fleury, przedłużył swoją umowę z Minnesotą Wild o kolejne dwa lata. Na jej mocy zarobi 7 milionów dolarów.