
20 lat czekali na taką noc. Carolina Hurricanes nie wypuścili okazji z rąk i sięgnęli po drugi w historii klubu Puchar Stanleya. I nawet tak, jak w 2006 roku, kluczowe były te same nazwiska - Brind'Amour i Staal.

Były gole w przewagach, gole pierwszego ataku i jak zwykle gol kapitana. Carolina Hurricanes po nocnym zwycięstwie w meczu numer 5 finału NHL są o jedną wygraną od drugiego w historii klubu Pucharu Stanleya. Vegas Golden Knights będą w niedzielę walczyć o pozostanie w rywalizacji i... ubrania swojego trenera.

Po rozegranym w nocy z wtorku na środę meczu numer 4 finał Pucharu Stanleya zaczyna się od nowa, ale już tylko do 2 zwycięstw. O wyrównaniu stanu rywalizacji przesądził niezwykły gol kapitana Carolina Hurricanes, który popisał się historycznym osiągnięciem.

Gracze Vegas Golden Knights i Carolina Hurricanes wykreślili tej nocy z annałów NHL rekordy, które przetrwały całe dekady. Po 4 godzinach walki zapadło rozstrzygnięcie w niewiarygodnym meczu numer 3 finału Pucharu Stanleya, który od razu stał się klasykiem.

Prawdziwy thriller obejrzeli kibice ostatniej nocy w meczu numer 2 finału Pucharu Stanleya. Po wielkiej pogoni w trzeciej tercji, dramatycznej końcówce i dogrywce jest remis, a rywalizacja zmienia teraz miejsce akcji.

Było dużo goli, zwrotów akcji i kilka historycznych dokonań. Pierwszy mecz finału Pucharu Stanleya dostarczył wielu emocji, ale przede wszystkim pozwolił drużynie Vegas Golden Knights już na starcie przejąć przewagę własnej tafli.

Nie było żadnych wątpliwości w meczu numer 5 finału konferencji wschodniej NHL. Carolina Hurricanes rozbili Montréal Canadiens i po 20 latach przerwy znów zagrają w finale Pucharu Stanleya.

Czegoś takiego nikt się nie spodziewał. Zaledwie 4 mecze były potrzebne do wyłonienia pierwszego finalisty play-off Pucharu Stanleya. W finale konferencji zachodniej z hukiem z rywalizacji odpadł główny faworyt rozgrywek.

Kolejny dramatyczny mecz w finale konferencji wschodniej NHL rozstrzygnęła kolejna dogrywka. A jak dogrywka, to drużyna Carolina Hurricanes jest spokojna o wynik. Najlepszy zespół sezonu zasadniczego na Wschodzie po raz pierwszy prowadzi w walce o awans do finału play-off i znów ma przewagę własnej tafli.

Szalonego pościgu po koszmarnym początku potrzebowała drużyna Vegas Golden Knights, by odnieść jeszcze jedno zwycięstwo w finale konferencji zachodniej NHL. Po ostatniej nocy już tylko jedna wygrana dzieli ekipę Johna Tortorelli od awansu do finału najlepszej ligi świata.

Przełom kwietnia i maja 1994 roku był bez kwestii wyjątkowy dla kibiców hokeja w Polsce. Z zapartym tchem, choć technologicznie mocno ograniczeni, śledziliśmy wieści zza oceanu, gdzie pierwsze kroki w NHL stawiał Mariusz Czerkawski.

Zespół Carolina Hurricanes podniósł się po dotkliwej porażce na inaugurację finału konferencji wschodniej NHL. "Huragany" tej nocy w dramatycznych okolicznościach doprowadziły do wyrównania stanu rywalizacji i znów miały duńskiego bohatera.

Zespół Colorado Avalanche był najlepszy w sezonie zasadniczym NHL i uchodził za głównego faworyta do zdobycia Pucharu Stanleya. Ale teraz marzenie "Lawiny" o jego zdobyciu wisi na włosku. Po kolejnej porażce drużyna z Denver, by je przedłużyć, musi dokonać czegoś, co udało się tylko raz w historii.

Przez dwie pierwsze rundy play-off Pucharu Stanleya Carolina Hurricanes wyglądali na zespół nie do pokonania. Tej nocy, już w pierwszym spotkaniu finału konferencji wschodniej, podopieczni Roda Brind'Amoura rozsypali się i zostali rozbici przez młodą ekipę Montréal Canadiens.

Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego NHL od niespodziewanej porażki rozpoczęła finał konferencji zachodniej i już w pierwszym spotkaniu oddała rywalom przewagę własnej tafli.

Powrót Pucharu Stanleya do Kanady wciąż jest możliwy. Montréal Canadiens tej nocy po dramatycznym, kończonym dogrywką, meczu numer 7 awansowali do finału konferencji wschodniej play-off NHL.

Siódmy mecz wyłoni ostatniego uczestnika finałów konferencji play-off NHL. Ostatniej nocy drużyna Buffalo Sabres uratowała się przed odpadnięciem rywalizacji gromiąc w szalonym spotkaniu Montréal Canadiens.

Dogrywka rozstrzygnęła tej nocy dramatyczny mecz numer 5 drugiej rundy play-off NHL w konferencji zachodniej i przybliżyła jeden z zespołów do jej finału. Z kolei na Wschodzie kibice zobaczyli gola, jakiego rzadko się widuje.

Najlepszy zespół sezonu zasadniczego NHL potrzebował wsparcia ze strony swoich graczy pozostających zwykle nieco w cieniu, by odnieść kolejne zwycięstwo. Ale wygrał i już tylko jednego triumfu potrzebuje, by zameldować się w finale konferencji zachodniej.

O jeden krok bliżej finału konferencji wschodniej NHL są po ostatniej nocy Montréal Canadiens. Swoją wygraną najbardziej utytułowany klub w historii ligi przypieczętował bardzo nietypowym golem.