
To były bardzo gorące hokejowe derby. Walczyli nie tylko zawodnicy na lodzie. W tunelu prowadzącym do szatni hokeistę fizycznie zaatakował... trener. Teraz musi za to zapłacić.

Co zrobić, by wyeliminować z meczów hokejowych symulowanie? Jedna z lig właśnie zdecydowała o zaostrzeniu kar dla zawodników, którzy próbują oszukać sędziów. Niektórzy domagają się jednak jeszcze bardziej radykalnej rozprawy z "symulantami".

Nie będzie już więcej "Tygodnia Dumy" dla wsparcia społeczności LGBT. Czołowa europejska liga zrezygnowała ze swojej akcji. Wcześniej budziła ona dużo negatywnych komentarzy w mediach społecznościowych.

Prawdziwą burzę wywołał wywiad, którego w przerwie meczu udzielił hokeista. Zawodnik nie zatrzymał się bowiem na krytyce rywali, ale zaatakował całe miasto, w którym akurat rozgrywał mecz.

Bardzo nietypową karę nałożyła komisja dyscyplinarna na hokeistę po meczu ligowym. Zawodnik będzie musiał teraz sięgnąć do portfela za "nielegalne wyposażenie".

Kontrowersyjny wielki sponsor rozszerza swoje hokejowe wpływy wchodząc do kolejnych lig w Europie. Kibice głośno przeciwko temu protestują.

To z pewnością jedna z najbardziej nieudolnych "symulek" hokejowego sezonu. Napastnik musi zapłacić karę za próbę oszukania sędziów w sposób, który chluby mu nie przynosi.

Pewnie nie tak wyobrażał sobie 18-letni talent swojego pierwszego gola w seniorskiej ekstraklasie. Po meczu nawet nie wiedział, że w ogóle go zdobył. To jedna z najbardziej kuriozalnych bramek tego sezonu.

Michał Baca przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie poprowadzi cztery mecze w United States Hockey League (USHL). To najlepsza liga juniorska w USA!

Derbowa atmosfera udzieliła się hokeiście, który poszedł z kibicami celebrować wygraną i zaintonował obraźliwy okrzyk pod adresem lokalnych rywali. Jego klub przeprasza teraz przeciwników, co wywołało ostrą reakcję fanów.

W bardzo kontrowersyjnych okolicznościach sędziowie nie uznali kuriozalnego gola po zagraniu przez zawodnika krążka do własnej bramki. Po meczu wychodzących z hali arbitrów eskortowała policja.

Zawodnik podczas podbramkowej przepychanki przewrócił rywala na lód i uderzył jego głową o taflę. Zrobił to już po raz kolejny. Hokeista twierdzi, że to tylko złudzenie spowodowane złym ujęciem kamery.

"Golem marzeń" zgodnie nazywają tę akcję media. Napastnik po fantastycznym rajdzie przez całą taflę, w którym mijał rywali jak slalomowe tyczki, zdobył jednego z najpiękniejszych goli sezonu.

Niewiarygodną interwencją popisał się bramkarz, który zawrócił zjeżdżając z tafli w końcówce meczu. Nie tylko uratował drużynę przed stratą gola, ale pomógł jej w cudowny sposób odwrócić losy spotkania.

Trener jednej z najlepszych drużyn w Europie wyleciał z pracy ze skutkiem natychmiastowym po swojej obraźliwej wypowiedzi na temat kibiców zespołu.

To nie był wywiad w przerwie meczu jak każdy inny. Słynny trener przyszedł na rozmowę z... zaklejonymi taśmą ustami.

Takie coś się robi raz na 10 tysięcy - twierdził po meczu strzelec niezwykle dziwnego gola. Do bramki trafił w kuriozalny sposób strzałem, po którym nikt poza nim nie widział krążka.

Sezon ogórkowy pomału dobiega końca, już za nieco ponad miesiąc ruszają ligi europejskie. W DEL i SHL rywalizacje o tytuł mistrzowski będą niezwykle emocjonujące a drużyny w znaczący sposób zmieniło swoje składy.

To mógł być kuriozalny gol sprezentowany rywalom przez fatalny błąd bramkarza, a była interwencja, która zostanie zapamiętana na lata. - Nigdy nie widziałem czegoś podobnego - z uznaniem powiedział nawet bramkarz przeciwników.

Efektowną oprawę z flag na całych trybunach zaprezentowali kibice w decydującym, 7. meczu o utrzymanie w lidze. - Nie byliśmy ich warci - skomentował po meczu jeden z graczy wsparcie od fanów w ostatnim meczu, mimo fatalnego całego sezonu.